Rush'n Attack

Gry na NES - Rush'n AttackGry na NES - Rush'n Attack

Stworzona przez Konami w 1987 toku Rush’n Attack (w niektórych kręgach znany jako Russian Attack). Jest to platformówka w stylu Contry, a więc jakiś ważniak wysłał jednego (albo dwóch, jeśli masz kompana podróży to skorzystaj z niego przy tej grze, będzie ci łatwiej) żołnierza przeciwko całej armii rywala, i bez względu na wszystko mają sobie poradzić. I oni to robią…

Na sam początek to co w tej grze jest najgorsze. Najpoważniejszym zarzutem, jaki mogę wystawić do Rush’n Attack, to bez wątpienia długość gry, a raczej jej brak. Sam przeszedłem ją w około pół godziny, więc to zdecydowanie nie jest czas wybitnie długi. Dobrze chociaż, że gra jest trudna, więc ci co nie są przyzwyczajeni do takiego typu gier, ta produkcja zajmie dużo więcej czasu (ale szybko można wpaść we frustrację, dlaczego? czytaj dalej…)

Nie mam zielonego pojęcia, kto wysyła nas na tą misję, ale albo nas nienawidzi, albo wie że jesteśmy boscy. A to dlatego, że jako broń, z którą przejdziemy przez 6 etapów, jest…. dzierżony w naszych dłoniach bagnet. Nie dostaliśmy nawet najmniejszego, zwykłego pistoleciku, że o jakimś większym arsenale nie wspomnę. Nie mamy z czego strzelać!!

A nie, przepraszam. Strzelamy z bazooki, ale wtedy i tylko wtedy gdy zabierzemy ją od zabitego wcześniej przeciwnika (a i tak przydaje się tylko na ostatniego bossa).

No właśnie, przeciwnicy. Jest ich 3 podstawowych rodzajów. Brązowi, którzy biegną do przodu przez całą planszę, i chyba im się marzy autograf od bohatera, albo chociaż chcą go dotknąć…. Są też czerwoni. Oni potrafią karate, i właśnie taki sposób stosują by uśmiercić naszego bohatera. Ostatni to żółci. To od nich bierzemy bazookę, a przez całą grę nie strzelił do mnie ani jeden!!! To po co im ta broń?? Tylko leżą i czekają na nas, więc lepiej by było gdyby ich tu nie było. Jest jeszcze kilku przeciwników, ukazujących się raz na jakiś czas. Żołnierze w wieżyczkach. Żołnierze z granatnikiem. Żołnierze ze spadochronami. Ale i tak każdy padnie po ciosie bagnetem.

Pod koniec każdego etapu jest jakiś zbiorowy atak na twoją osobę, a do tego ‘bossowie’ (którzy też padają po jednym ciosie, więc co to za bossowie). Dopiero pod koniec gry, a dokładnie ostatni boss, tam bagnet nic nie daje. Tylko bazooki. Na szczęście, nasza amunicja ochoczo wbiega nam na bagnet, więc szybko niszczymy i ostatniego bossa (to do końca nie jest boss, bo ani się nie rusza, ani nie atakuję, ale jednak to jest nasz główny przeciwnik, więc pozwoliłem go sobie pod bossów przypiąć).

Ta recenzja jest krótka, pewnie za krótka, ale to dlatego, że taka sama jest ta produkcja. Kiedy myślisz, że już za chwilę zacznie się dziać coś ciekawego… oglądasz napisy końcowe.
Autor: SzuSzu19

pobierz Rush'n Attack z pegasusa, nes

Powróć do listy gier na "R"

Zabronione jest bezpośrednie linkowanie ROM-ów / obrazków znajdujących się w naszym serwisie. Uszanuj nas i nie kradnij!