Rollergames

Gry na NES - RollergamesGry na NES - Rollergames

Po raz kolejny znana już poniekąd firma Konami zaserwowała nam w miarę interesującą pozycję, stworzoną na podstawie jednosezonowego (’89 - ’90) amerykańskiego programu tv. Rok ’91 to data wydania gry „Rollergames”- ciekawej i dosyć trudnej zręcznościówki, w której wcielamy się w przedstawiciela jednej z trzech drużyn Rollersów (z polskiego - Rolkowców). W sumie mamy do przejścia sześć etapów, w tym dwa na mostach. Musimy również zmierzyć się z pięcioma bossami, stojącymi na naszej drodze do finałowego starcia z główną przyczyną zamieszania w całym rollergamesowym światku.

Fabuła gry jest prosta. Otóż został uprowadzony organizator tytułowych zawodów przez trzy wrogie drużyny z ich przywódcą na czele (finałowy boss), co oczywiście spowodowało panikę w całym kraju. Dwaj prezenterzy telewizyjni zachęcają do podjęcia wyzwania i uwolnienia porwanego. W tym celu należy dołączyć do jednej z trzech drużyn rollersów. Wybór naszego team’u nie pozostaje bez znaczenia, bowiem każdy z nich posiada odmienne parametry dla szybkości, co jest faktem kluczowym na każdym poziomie rozgrywek. Również ważne jest wiedzieć, iż nasi bohaterowie posiadają po trzy ‘superciosy’- tzw. specjale, do wykorzystania w każdej rundzie. I tak, wybierając na przykład:

1. T-Birds - wcielamy się w postać tęgiego faceta w obcisłym, biało-niebieskim kombinezonie. Jest najwolniejszy ze wszystkich wymienionych ale, co za tym idzie, ma najlepszą przyczepność do podłoża. Jego supercios polega na, dosłownie rzecz ujmując, przybiciu przeciwnika do ziemi za pomocą swojej jakże masywnej klaty.

2. Rockers - dowodzimy sympatycznym blondynkiem w pomarańczowym wdzianku. Osobnik preferowany i uniwersalny na każdy poziom gry, ze względu na średnią szybkość. Combo w jego wykonaniu to nożycowaty atak nogami z wyskoku.

3. Hot Flash - jedyna kobieta w składzie. Różowowłosą cechuje największa szybkość, co jest jednocześnie przyczyną jej słabej przyczepności. Atak specjalny wykonuje poprzez odbicie i obrót w stylu gwiazdy.

Nasza przygoda rozpoczyna się w momencie wybrania grupy, z którą chcemy się sprzymierzyć. Następnie kolejno przechodzimy przez poszczególne etapy: typowe amerykańskie blokowiska, wiszący most nocą, wysypisko wraz ze ściekami, kolejny most - tym razem za dnia, swoista dżungla oraz etap finałowy - naszpikowane przeszkodami bardzo dziwne miejsce. Każda z części etapów (nie licząc mostów) jest czasowa. Przed niemal każdym przejściem przez specjalne drzwi, na długim odcinku trasy, jak również przed walką z każdym bossem czeka nas starcie z rollersami barwy szarej bądź fioletowej. Po przejściu do kolejnej części otrzymujemy nowy licznik czasu oraz uzupełnienie poziomu siły życiowej i wykorzystanych ciosów specjalnych, co jest znacznym ułatwieniem dla dalszej gry.

Co nas czeka na każdym z poziomów? Pierwszy z nich jest stosunkowo łatwy, rozbijamy się po dzielnicy wrogiej drużyny namber łan, czyli Bad Attitude, uważając na niespotykane przepaście w chodnikach, otwarte studzienki kanałowe… i w zasadzie to tyle. Na koniec mamy zafundowane starcie z szalonym szermierzem, którego szybko pokonamy, uderzając w momencie, gdy się zatrzyma zmęczony bezsensowną bieganiną w tę i z powrotem…

Rundy na moście ograniczone są jedynie do jazdy przed siebie i nie są na czas. Pierwsza z nich na pewno nie będzie trudna, jeśli tylko będziemy unikać słupków i pachołków porozstawianych na całej szerokości mostu. Trzeba tez uważać na UFOpodobnych osobników na deskach, motocyklistów wyjeżdżających nam na spotkanie dwa razy w ciągu trwania tego etapu, a także obserwować znaki poziome, sugerujące kierunek jazdy. Występują liczne przepaście, nad którymi przeskakujemy dzięki odskoczniom wskazywanym przez strzałki. Bossem jest helikopter zrzucający granaty przed nogi (czy raczej rolki) naszego bohatera.

Na wysypisku natkniemy się na postacie w kombinezonach rzucające minigranaty, po których zostają dziury w chodniku lub ‘ogniste pinezki’, jak również na beczki z wylewającą się ropą oraz dźwigi. Jest to teren grupy Maniacs. Ich guru (a nasz wróg) to fioletowy człowieczek w turbanie, desperacko próbujący nas zadźgać swym szpikulcem, zanim my wykończymy jego.

Druga runda na moście wymaga już nieco więcej skupienia. Uważamy na wyskakującą ku nam co jakiś czas zwierzynę (psy, ptaki), omijamy beczki, przeskakujemy nad przepaściami, których nie brakuje, uważamy też na znajomych motocyklistów, którzy tym razem rzucają ku nam granaty. Najtrudniejszy jest moment z przewężeniem drogi, kiedy to musimy kilka razy z rzędu przejechać przez wąziutki łącznik między kolejnymi odcinkami mostu. Naszym przeciwnikiem znowu jest maszyna - ciężarówka wyrzucająca podskakujące beczki, skutecznie wpływające na nasz wskaźnik sił życiowych.

Las (czy może raczej dżungla) jest strefą drużyny Violators. Czeka tu na nas przeprawa przez rzekę, gdzie musimy skakać po latających tratwach, przeciwnicy ‘na jeden cios’ wyskakujący z krzaków, epizod w jaskini, czyli przejazd przez skalną półkę, gdzie należy uważać na tworzące się przed nami przepaście. Do pokonania mamy kierowcę motorówki, którego jesteśmy w stanie uderzyć podczas gdy wyskakuje z wody w naszym kierunku (widok: kiedy skacze z górnej części ekranu przez most do dolnej części).

Powyższe rundy to tylko przedsmak tego, co nas czeka w etapie finałowym. Ryzykujemy i zagłębiamy się w labirynty, skaczemy przez różowe pola naszpikowane kolcami po taśmociągach i platformach, przy ścianach uważamy na wiązki laserowe, poruszamy się po trapezowatych strukturach, lawirując między kolczatkami, spadającymi beczkami czy dziurami na ich powierzchni. Gdy już się z tym uporamy, wjeżdżamy do jadowicie zielonego korytarza, prowadzącego do równie zielonej komnaty naszego głównego bossa, siedzącego z tyłu na tronie w cieniu i obserwującym nasze poczynania. Nasz ostateczny przeciwnik wygląda jak wygląda:
Gry na NES - Rollergames


Ale trzeba się trochę poświęcić, by go pokonać. Atakować możemy z chwilą, gdy znajduje się na ziemi i nie wymachuje swymi odnóżami. Z racji, iż jest to nasz finałowy przeciwnik, musimy się uzbroić w cierpliwość. Nie wystarczy bowiem wykorzystać wszystkich naszych ciosów specjalnych, musimy także postarać się dosięgnąć wroga w bezpośredniej walce wręcz, co wbrew pozorom nie jest takie łatwe, jak się na początku wydaje, biorąc pod uwagę, iż ten niemal cały czas skacze i kopie, uderzając na nas z góry. Warto jeszcze pamiętać, by nie zjeżdżać za nisko (w dół ekranu) naszą postacią podczas walki, gdyż zieje tam przepaść, w którą możemy bezproblemowo wpaść.

Finał całej tej historii jest następujący: ocalamy organizatora z rąk psychopaty, trafimy na pierwszą stronę brukowca jako sensacja miesiąca, a turniej rollergames może być ponownie rozgrywany. W ciągu naszej zabawy w bohatera nie zauważamy większych niedociągnięć technicznych jeśli chodzi o grafikę. Chociaż czasami nudzi nas mało urozmaicony, wręcz monotonny plener (bądź drażni animacja, np. płynącej wody), to ogólnie oprawa jest średnia - na upartego nawet w miarę dobra. Całości towarzyszy klimatyczna ścieżka dźwiękowa, która płynie całkiem spokojnie w rytm naszych rozgrywek - szybsza i bardziej dynamiczna jest np. podczas rund na moście. Nie jest szczególnie urzekająca, ale też nie irytuje gracza - tworzy swoiste tło, czyli jest dobrze, ale bez większych rewelacji.

„Rollergames” w oparciu o swe walory prezentuje się całkiem nieźle. Dobrym pomysłem jest wykorzystanie różnych perspektyw postrzegania (i poruszania) naszej postaci - w zależności od momentu gry - zamiast widoku jednopłaszczyznowego. Czego w niej nie znajdziemy? Nie jest możliwa gra multiplayer oraz kodowanie na poszczególnych etapach. Natomiast sama gra, chociaż nie należy do najdłuższych, to jednak ma w sobie coś wciągającego. Jeśli tylko będziemy sprawnie operować padem, skończymy ją w czasie, powiedzmy, około trzech godzin.
Autor: Azure_92

pobierz Rollergames z pegasusa, nes

Powróć do listy gier na "R"

Zabronione jest bezpośrednie linkowanie ROM-ów / obrazków znajdujących się w naszym serwisie. Uszanuj nas i nie kradnij!