Phantom Fighter

Gry na NES - Phantom FighterGry na NES - Phantom Fighter

Phantom Fighter jest w różny sposób oceniany - dla jednych to niesamowita gra z nietypowym rodzajem rozgrywki, dla innych po prostu dobra, ale niedoceniona gra. Spróbuję sama wyrobić sobie zdanie na temat tej gry.

Akcja w grze bazuje na legendzie Kyonshi, w Chinach nazywałoby się to pewnie Jiangshi, w większości krajów jednak mówi się o tym zombie, choć w tym ostatnim przypadku to, na czym skupia się legenda ma trochę inną formę. Spróbuję napisać o tym pierwszym, czyli japońskim, choć myślę, że niewiele się będzie różnić od chińskiego. Postaram się napisać o tym w jak najłagodniejszy sposób, żeby nie pozostawić jakiegoś uczucia strachu. Kyonshi to umarli ludzie, poruszający się w podskokach z powodu sylwetki, jaką ciało przybiera po śmierci. Twórca legendy, oprócz zjawiska dotyczącego pozycji poszczególnych części ciała po śmierci wziął też pod uwagę mit o wyrastaniu paznokci po zgonie. W ten sposób wymyślono, że Kyonshi będzie miało jako broń pazury.

Zatem teraz gameplay. Gra się mistrzem sztuk walki, któremu towarzyszy niezbyt obyty w tym temacie pomocnik, rezygnujący z walk i nieraz niemiło komentujący niektóre zaistniałe sytuacje. Pojedynki odbywają się najczęściej w pomieszczeniach mieszkalnych, nieraz także w jakiś niezurbanizowanych alejkach. Nawiązując do legendy sprawiono, że w starciach z wrogami rodzaju Kyonshi kusi się tylko od pazurów postaci. Rozgrywka według mnie może się przypodobać osobom, które lubią istnienie wyraźnych schematów podczas gry. W grze co runda przeglądamy miejsca, w których mogą być Kyonshi, uczymy się nowych ciosów, szukamy wyróżniającego się, głównego wroga, pokonujemy go, dostajemy password.

Muzyka taka tam platformówkowo-walkowa, czyli pasuje do gatunku gry. W wybranych sytuacjach jest romantyczno-niepokojąca.

Grafika jest dobrana w ciepłych barwach, postarano się o rozróżnienie kilku rodzajów niegłównych wrogów, ciosy widać, że się różnią, cóż można powiedzieć dalej o Nesowej grafice? Widać, że jest noc, domki z desek, a płytki pikselowe jak to płytki - nie zawsze pokażą szczegółowość każdego elementu grafiki. Koloru oczu walczącego mistrza nie zobaczy się, chyba nawet w scenach poza rozgrywką, bo nie postarano się o porządne pokolorowanie twarzy bohaterów.

To, co lubię w grze, to quizy. Niezawarcie w grze szczegółowej fabuły sprawia, że trzeba samemu szukać odpowiedzi w zewnętrznych źródłach. Walki z początku nie ciekawią, skakanie wrogów może doprowadzić co najwyżej do zdziwienia. Gdy wiadomo, o co chodzi, jest już trochę lepiej, ale i tak porażki mogą zniechęcić - jak się okaże, że jeszcze przed graczem niemal ponad kilkanaście niemal tak samo skaczących postaci. Dobrze, że są passwordy, choć jak jest mało rund, to są one tylko po to, żeby rozłożyć w czasie granie w grę.

Sądzę, że gra może być odskoczną od platformówek, warto popróbować czasem przechytrzyć wrogich skoczków, dla niektórych jednak gra może okazać się sztywna jak same te Kyonshi - ciągle się walczy, uczy nowych ciosów i buszuje po bardzo podobnych do siebie wioskach. Mimo to pozostaję wierna pierwszemu członowi zdania i sądzę, że zamiast znowu pograć w jakąś logiczną grę na rekordy, można spróbować pokonać kilka pierwszych Kyonshi, a może kiedyś nawet uda się dojść do passwordu, i tak dalej aż do końca gry. Łatwiej napisać, niż zrobić, ale może ktoś podejmie się wyzwania. Według mnie grupa ludzi dobrze się postarała, wymyślając gameplay do tej gry, przy okazji można poznać kilka nazw ciosów rodem ze sztuk walki.
Autor: ferret

pobierz Phantom Fighter z pegasusa, nes

Powróć do listy gier na "P"

Zabronione jest bezpośrednie linkowanie ROM-ów / obrazków znajdujących się w naszym serwisie. Uszanuj nas i nie kradnij!