Ninja Gaiden

ninja gaiden pegasusninja gaiden pegasus

[…] Z uśmiechem na ustach i w koszulce „jestem hardkorem” legł na tapczanie, lecz nie danemu było odpocząć w tę noc. Pomimo zamkniętych powiek przed oczyma miał dantejskie wizje pegasusowego piekła. Emulatory niekompatybilne z niczym, wszystkie gry to kaszany nad kaszanami, a sprzedawcy na allegro mają same negatywy. Obudził się zlany potem. Wiedział, co gryzie jego sumienie, co nie daje mu spać. To on, nieziemski, niezrównany i wciąż niepokonany Ninja Gaiden.

Wbrew pozorom ten opis wielce bliski jest rzeczywistości, albowiem Ninja Gaiden jest grą, po przejściu których czujesz, że jesteś prawdziwym pr0 i hardcorem. Produkcja ta jest bez wątpienia jedną z najtrudniejszych gier na NES (a zdaniem niektórych – najtrudniejszą). Na dodatek przeszedłem ją bez save’owania, więc mogę przyodziać kupiony niemal przed rokiem podkoszulek :P

Z pozoru to zwykła platformówka. Jako Ryu Habayusa przemierzamy kolejne poziomy zakończone bossami i ratujemy świat. Możemy skakać, łapać się ścian, atakować mieczem i „z czara”. Po drodze zbieramy mnóstwo znajdziek.

Siła tej produkcji tkwi jednak w szlifie. Od samego początku gra szczuje nas wysokim poziomem trudności, który wciąż rośnie. To, co na początku było niemożliwą do przejścia lokacją, z czasem staje się placem zabaw. Wymagania stawiane w tej grze są przemyślane od początku do końca, każde da się przejść, a trudność nie wynika ze złego projektu leveli, a jest zabiegiem celowym. Często przejście danego momentu jest możliwe tylko w nieustannym biegu, przerywanym sporadycznymi atakami, czasem trzeba się zatrzymać i co parę kroków siekać kataną. Przeciwnicy zazwyczaj poustawiani są na skraju niedużej platformy, co niemal zeruje margines błędu gracza. To plus nielimitowane kontynuacje sprawia, że porażki, choć wywołują wciekłość i każą k**wić na cały głos, motywują do dalszej rozgrywki, stanowią siłę całej produkcji. Nie muszę chyba pisać, jak to wszystko wpływa na satysfakcję po ukończeniu gry.

Antagoniści, których spotkamy na drodze nie są zbyt wymyślni – biegają, skaczą, rzucają, biegają i rzucają, skaczą i plują itp. Naprawdę pomysłowych zliczę na palcach jednej ręki. Są oni jednak porozmieszczani w przemyślany sposób, jest ich multum i często respawnują się, gdy choć trochę się cofniemy. Tu znów widać mistrzowskie wykończenie, jakim charakteryzuje się produkcja Taito.

Oczywiście, każdy poziom kończy się ciut wyrośniętym bossem. Z początku nie są oni szczególnie trudni, ale porażka oznacza powrót do początku aktu, a każdy kolejny przeciwnik kończący poziom jest silniejszy. I w ten sposób dochodzimy do końcowej potyczki, która wymaga perfekcyjnego przejścia serii nieziemsko trudnych poziomów i rozgromienia oponenta, latającego jak smród po gaciach. Masakra ?

Przy okazji pisania o przeciwnikach nie mogę nie wspomnieć o Greenpeace. Ryu musi mieć u nich przerąbane, skoro najtrudniejsze do pokonania w całej grze są hordy nietoperzy i ptaków! Zieloni wysyłają w formie kamikadze całe mrowie przedstawicieli gatunków zagrożonych wyginięciem i pomagają wskrzesić demona. Cóż za hipokryzja! Wyszło na jaw, po co im ten cały podatek ekologiczny!

Wizualnie gra prezentuje się dobrze. Widoczna jest charakterystyczna dla starszych gier surowość grafiki, ale akurat bardzo mi się ona podoba. Oprawa dźwiękowa też trzyma poziom, muzyka wpada w ucho i motywuje do walki, a odgłosy dopełniają wrażenia z rozgrywki.

Mówiąc o szacie audiowizualnej nie wypada nie wspomnieć o filmikach między poziomami. Czegoś takiego przed Ninja Gaidenem nie było! Przerywniki maksymalnie wykorzystują możliwości konsoli, a poza tym są nagrodą za przejście kolejnego etapu, więc nie czułem potrzeby przewijania ich. I to pomimo fabuły, która choć tłumaczy co i jak i po co, to nie jest w żaden sposób wybitna i nie można jej zachwalać bez dodawania „jak na Pegasusa”. I tak dobrze, że ktoś zechciał nadać jakiś sens naszej walce z padem w ręku.

Podsumowując, NG to jedna z najbardziej wciągających gier na swoją platformę. Grywalność, poziom trudności, oprawa i dopracowanie niemal każdego elementu czynią ją produkcją legendarną, godną sławy, którą zdobyła przez lata, męcząc kolejne pokolenia graczy, a przede wszystkim must-havem (albo chociaż must-playem) dla każdego maniaka Pegasusa. A ja już jestem hardkorem :D
Autor: M'cin

ninja gaiden pegasus, nes, pobierz

Powróć do listy gier na "N"

Zabronione jest bezpośrednie linkowanie ROM-ów / obrazków znajdujących się w naszym serwisie. Uszanuj nas i nie kradnij!