Master Chu & The Drunkard Hu

Gry na NES - Master Chu & The Drunkard HuGry na NES - Master Chu & The Drunkard Hu

Tym razem gra się zwie Master Chu and the Drunkard Hu. Znawcy angielskiego mogą pomyśleć, że w tytule kręci się nawiązanie do mocnych trunków. I, wbrew pozorom, oni się nie mylą!

W fabule, którą gra przed nami ukrywa, Hu nie zdołał zatrzymać Shivy przed rzuceniem klątwy. Po tej porażce wojownik stoczył się na dno i wpadł w alkoholizm. W misji uratowania wioski ma go zastąpić Chu.

W rozgrywce właśnie kieruje się Master'em Chu. I tu nagle zwrot akcji - jest opcja na dwie osoby. Drugim player'em jest oczywiście - nasz dzielny pijaczyna. Bronią obojga jest rzucana kulista wiązka energii. Bohater pierwszy jest bardzo stylowy - przed strzałami wrogów ochrania się wachlarzem. Drugi zaś wymachuje nożem, na szczęście tylko w obronie własnej. Chociaż, co za różnica - i tak w trakcie gry zachowuje się całkowicie trzeźwo.

Żeby przejść rundę trzeba w obrębie planszy zebrać 8 symboli harmonii. Zazwyczaj ukryte są w różnych przedmiotach, w które trzeba strzelać, żeby coś z nich wytrzasnąć. Po zabraniu wszystkich znaków postać automatycznie jest zaciągana do pojawiających się drzwi. Oprócz tego można znaleźć ulepszenie broni w postaci dwóch, a po następnym ulepszeniu trzech naraz wiązek. Żeby utrzymać taki stan broni, nie można od nikogo oberwać. Inne dodatki to uzupełnienie energii (mniejsze lub większe), niezniszczalność oraz życie. Akcja toczy się zwykle w pomieszczeniach, a za platformy służą meble (i nie tylko). W obrębie planszy bywają kominki lub piece. Fajne urozmaicenie? Może, ale kiedy nad nimi znajdzie się symbol do zabrania, to robi się ciężko... Cóż, niektóre płomienie da się zniszczyć, a inne nie. Można jednak nie zabrać znaku. Wtedy on po jakimś czasie zniknie i znowu będzie trzeba go poszukiwać (w innym miejscu). Wracając trzeba uważać, gdyż przesuwanie ekranu w lewą stronę jest niekorzystne - pole widocznośći jest wąskie jak na miejskich drogach podczas mgły. Świat gry jest nieproporcjonalny (choć lepiej byłoby, jakby był niekonwencjonalny). Po stronie zła są gąsienice gabarytów psa, nieustępujące im co do wielkości pająki, rośliny wystrzeliwujące bezustannie różowe kule oraz inne kreatury. Po planszach są bossowie (chyba, że sama runda jest bossem). I tu pojawia się co najmniej dziwny widok - ci wrogowie są głównie knypami. Chciałoby się zgnieść ich jak kartkę papieru i rzucić za siebie, a tu trzeba z każdym z nich walczyć, aby następnie zdobyć klucz. Na domiar złego część walk powtarza się.

Muzyka jest w klimacie cesarskim lub samurajskim. Może się spodobać, lecz gdy się zorientujemy, że trwa ona kilkanaście sekund, jest puszczana na okrągło, pojawia się w każdej rundzie, a drugi utwór ją zastępuje jedynie na czas walk, to chyba wszyscy będą zgodni co do niskiego poziomu ścieżki dźwiękowej w grze. Grafika - średnia, ale bardzo blisko dość niskiego poziomiu. Wrogowie nie są za ciekawi, wielu z nich ma zaburzenia opcji zoom (opisane wyżej). Kolory i wyrysowanie platform nie budzą podziwu, a komponując z prawie kompletnym brakiem tła wypadają marnie. Po pierwszej rundzie - leśnej lub parkowej, w każdym razie z drzewami, rozgrywka już się robi monotonna. Dalsze plansze to prawie tylko pokoje lub komnaty. Poziom trudności niski. Po skuszeniu zaczyna się od miejsca polegnięcia. Są nieskończone kontynuacje, startuje się wtedy od rundy, w której się ostatnio było. Przy 7. rundzie system się zatrzymuje i rozpoczyna się tylko od niej. Ilość plansz - dość niewielka, ale zważając na małą różnorodność to i tak może być za dużo.

Po analizie wniosek następujący - gra dosyć fatalna, jednak nie warto jej przekreślać.
Można dać szansę - lekko polecam zagrać w nią multiplayer. W towarzystwie łatwiej będzie pogodzić się z niewysokim poziomem technicznym tej gry.
Autor: Ferret

Master Chu & The Drunkard Hu z pegasusa do pobrania, nes

Powróć do listy gier na "M"

Zabronione jest bezpośrednie linkowanie ROM-ów / obrazków znajdujących się w naszym serwisie. Uszanuj nas i nie kradnij!