Kage

Gry na NES - KageGry na NES - Kage 2

Kolejna gra o ninja?? Co ?? Znowu?? Mało jeszcze im tego?? Ninja gaiden , Ninja hattori Kun, Kamen No Ninja-Hanamaru i setki innych, a teraz jeszcze to??

Tak, to jest kolejna gra o ninja. Powiem inaczej: to na szczęście jest kolejna gra o ninja, gdyż jest lepsza od wszystkich pozostałych. Ale po kolei…

Odpalamy ROM i naszym oczom ukazuje się dobrze wyglądające menu, a jak poczekamy chwilkę otrzymamy ładnie zrobione i wyreżyserowane intro, utrzymane w odpowiednim klimacie. I bardzo dopracowane. Ale nie chcemy oglądać tylko grać! Pozostaje nam tylko odpalić tryb dla jednego gracza i… wróć! One player mode ma jedną poważną wadę - po śmierci możemy kontynuować tylko i wyłącznie od początku poziomu, przez co jest on bardzo trudny - w zasadzie na jednego do dziś nie przeszedłem ;). *

Dlatego polecam rozpocząć przygodę z tym cudem razem z kumplem. W grze jako 2 ninja ratujemy Nowy Jork przed złym imperatorem, i przemierzamy 5 poziomów podzielonych na podpoziomy w celu pokonania go w ostatecznej konfrontacji. Na szczęście mamy czym się bronić. W grze podstawowymi broniami są krótki miecz i łańcuch. Ten pierwszy zadaje szybkie cięcia na bliskim dystansie, tym drugim smagamy przeciwników na odległość, także do góry i pod kątem. Można zwiększyć ich skuteczność zbierając adekwatne power-upy, a ulepszenia tracimy, kiedy zostajemy ranni kilka razy. W wypadku miecza podniesienie znajdźki zwiększy nam się zasięg i zadawane obrażenia, a podrasowany łańcuch będzie atakował szybciej i skuteczniej. Oczywiście można nimi żonglować, i raz latać z tym raz z tym, ale przy zmianie tracimy ulepszenia, co zmusza do rozsądnego dobierania bonusów. Do tego dochodzą shurikeny (gwiazdki ninja) i bomby, które są ulepszane razem z bronią główną. Jest jeszcze standardowe leczenie i „papierek” ulepszający wybraną broń do maksymalnego, 3 poziomu. Bonusy można znaleźć niszcząc specjalne skrzynie porozrzucane tówdzie i ówdzie. Niektóre z nich są niewidzialne i starannie pochowane - pomimo tylu godzin gry znalazłem tylko jedną, drugą wskazał mi kolega ;) .

Ale przejdźmy do meritum, czyli do samej rozgrywki. Zastosowano tu dwa nietypowe rozwiązania, które moim zdaniem sprawdzają się wspaniale. Po pierwsze, zrezygnowano z żyć, mamy 5 kontynuacji niezależnie od tego, czy gramy sami, czy z kumplem. Aha, i są one „wspólne”. Raz, że zmusza to do dbania o kolegę, a dwa, że i tak by nie uniknięto „pożyczania” żyć (ktoś je kiedyś oddawał? ;) ). Drugim z pozoru kontrowersyjnym rozwiązaniem jest rezygnacja z punktów gromadzonych z rozwalanie oponentów. Ale po paru chwilach spędzonych z dziełem chłopaków z Natsume chyba każdy przyzna, że Kage wyszło to na dobre. Dzięki temu nie musimy, ba, nie powinniśmy klepać wszystkich wrogów na planszy, tylko znaleźć jak najszybszą drogę do końca. Trzecia sprawa to w zasadzie kosmetyka: po skoku nie tracimy całego „continua”, tylko lądujemy z powrotem w grze mając 1/4 życia mniej.

Do takiej wybuchowej mieszanki dodajmy bardzo dobrze zbudowane i zmuszające do współpracy poziomy oraz ciekawie zaprojektowanych i przemyślanych przeciwników. W zasadzie każdy level przynosi nowe cyber-żyjątka do eksterminacji. No i Bossowie. Starcia z nimi wymagają odpowiedniej taktyki i refleksu, do tego są zaprojektowani w taki sposób, że na długo zapadają w pamięć. Ja sobie najbardziej upodobałem futurystyczny czołg z wielgachnym laserem i małym punktem wrażliwym na obrażenia (nie wiem czemu, ale zawsze mi się z niemieckim A7V kojarzy ;) ).

Konglomerat takich cech budzi we mnie jedną myśl: BĘDZIE HIT! Tfu! wróóóć! JEST HIT! Granie razem z kumplem przed pegazem albo kompem w co-opie, gdy jeden biega z mieczem, a drugi z łańcuchem – rewelka. A te bluzgi, bojowe wrzaski, spontaniczne ustalanie taktyki…ehh ;) . Tak samo jak przejście fragmentu pozornie „nie do przejścia”, radochy daje co nie miara. Nie polecam grać przez Hamachi, bo to nie to samo co z żywym mięsem na krześle obok ;) .

Na deser zostawiłem sobie oprawę audio-wideo. Grafice niewiele można zarzucić. Wszystko jest bardzo ładne dopracowanie, każdy sprite został odpicowany do granic możliwości. Wszystko ma taki futurystyczny klimat. Nie ma też częstego grzechu grafików, którzy tworzyli tło zlewające się z miejscem akcji. Jedyne czego się można „czepnąć” to sami bohaterowie: wyglądają jak z Atari 2600, a nie z NES’a.

Muzyka… wystarczy że powiem, że dla mnie to najlepszy soundtrack z gier na Pegasusa i więcej pytań być nie powinno. Po prostu lepszy nie mógłby być i koniec. Kropka. A odgłosom z pola walki też nic nie można zarzucić, toż i tak na niesamowitej 5-cio kanałowej karcie dźwiękowej lepszych nie da rady zrobić ;) .

Co tu dużo mówić: ściągnąć powinien każdy fan platformówek na Pegasusa, nie powinno być też wątpliwości co do kardridży na bazarze- śpiesz się, ktoś może kupić przed Tobą;) . Dynamiczna, lecz zmuszająca do współpracy rozgrywka, genialne audiowizuum i hektolitry grywalności po prostu zmuszają do ciągłego machania padem. A Ninja Gaiden może się schować ;).

Ocena: 9+/10

* w zasadzie tylko dlatego nie dałem 10/10

P.S. Kage to wersja japońska. W paczce jest też Shadow of the ninja (wersja amerykańska) i Blue Ninja (Europejska). O ile ta pierwsza różni się drobiazgami, to ta druga została ostro przez panów z Taito skopana. A czy mieć lepszą grywalność, czy poznać i tak szczątkową fabułę - wybór jest chyba prosty ;)
Autor: M'cin

pobierz Kage z pegasusa, nes

Powróć do listy gier na "K"

Zabronione jest bezpośrednie linkowanie ROM-ów / obrazków znajdujących się w naszym serwisie. Uszanuj nas i nie kradnij!