Lekcja historii...


Firma Nintendo Co., Ltd rozpoczynała swoją przygodę ze światem elektronicznej rozrywki jako producent gier, już w roku 1981 wydane przez korporację serie Mario i Donkey Kong święciły triumfy na konsoli Atari 2600 (Oprócz tego Nintendo zajmowało się też produkcją różnorakich automatów "na żetony"). Jak to w życiu bywa, musiał kiedyś nastąpić moment zwrotny, apetyt rósł w miarę jedzenia i firma zamiast dalej "robić gry" postanowiła stworzyć własną platformę. Tak oto zaczęła się jedna z najbardziej niezwykłych historii konsoli...

W lipcu roku pańskiego 1983 firma Nintendo zaprezentowała na rodzimym (japońskim) rynku system gier, nazwany Family Computer (w skrócie FAMICOM). Projektantem tego cuda był Masayuki Uemure (później z robotnika stał się on dyrektorem jednego z ośrodków Nintendo, dostał własną grupę ludzi z którą stworzył 16-bitowe SNES, ale to już inna historia ;]) Konsola w Japonii odniosła nieprawdopodobny sukces, przez jeden rok sprzedano 2,5 mln (słownie - dwa i pół miliona!) sztuk. Niewątpliwie przyczyniły się do tego konwersje znanych już gier Donkey Kong i Mario (o których pisałem wyżej), w wersji na FAMICOM były one dużo bardziej rozbudowane. Ostatecznie w Kraju Kwitnącej Wiśni, do 2003 roku - kiedy to zakończono produkcję, sprzedano, według różnych źródeł (uwaga liczby mogą zaboleć! ;]) od 15 do 20 milionów egzemplarzy konsoli i ponad 150 milionów kartridży z grami!!! Co jednak było tak niezwykłego w "normalnej" platformie do grania? Przede wszystkim wygląd i rozmiary, śliczna kremowa barwa (tak, to nie był biały kolor) z czerwonymi akcentami przypadła klientom do gustu. Wielkością konsola była zbliżona do odtwarzacza płyt CD, miała na środku spory "przesuwak" do wyjmowania kartridży oraz przycisk "reset" i oczywiście włącznik.
konsola famicom

Do tego dochodziły kontrolery, troszkę niewygodne, prostokątne, ale bardzo funkcjonalne. Posiadały przyciski kierunkowe oraz przyciski akcji "A" i "B", na pierwszym padzie były jeszcze guziczki "Start" i "Select", zaś w drugim wbudowano mikrofon służący np. do grania w gry typu karaoke.
pady do famicom

Całość uzupełniał pistolet optyczny, zasilacz, przewody do podłączenia konsoli pod TV oraz rozdzielacz (przełącznik sygnałów).
komplet famicom

Jak takie cudo mogło nie odnieść sukcesu? ;)


Po zaopatrzeniu w produkt sporej części Japończyków, firma postanowiła zawładnąć również zagranicznymi rynkami, oczywiście na pierwszy ogień poszły Stany Zjednoczone (tu platforma pojawiła się w roku 1985) - miliony ludzi, kraj bogaty - same pozytywy. Nic bardziej mylnego - Nintendo popełniło masę błędów, oprócz faktu, że Amerykanie byli nieco zrażeni do gier wideo (głównie za sprawą Atari 2600 i 5200, które po pierwsze były drogie, po drugie nie były ze sobą kompatybilne i na obydwie platformy gry wychodziły oddzielnie a po trzecie były zawodne), był jeszcze inny aspekt - przystosowanie konsoli pod "coca-colo-pijcowe" amerykańskie dzieci. Wygląd został zmieniony na pseudonowoczesny a nazwa z sympatycznego FAMICOM przekształciła się w surowe Nintendo Entertainment System (NES). Niespecjalnie te zmiany spodobały się potencjalnym nabywcom.
konsola Nintendo Entertainment System (NES)

Przez te potknięcia firma zamiast zarabiać w Stanach, zaczęła dokładać do produkcji. Wtedy jednak władze Nintendo wykonały rewelacyjne chwyty marketingowe, najpierw wprowadzono znaki jakości a następnie dodano gwarancję na darmową wymianę konsol (i gier), które zepsuły się bez winy użytkownika. Tymi posunięciami Japończycy trafili idealnie do serc Amerykanów. Jak można się domyślić z pomysłów Nintendo korzystała konkurencja (i do dziś korzysta, przecież znaki jakości na sprzęcie elektronicznym, to w tej chwili norma). Na rynku w USA pojawił się wielki rywal - Sega Master System (swoje starało się też dorzucić ciągle żywe Atari). Sega MS była konsolą znacznie potężniejszą i wydajniejszą od NES-a, jednak nie miała tak dobrze ugruntowanej pozycji na rynku. W tym momencie ukazał się kolejny geniusz strategiczny Nintendo - oczywiste jest, że każdy twórca gier, by odnieść sukces musi wydać swoje dzieło na najbardziej popularnej konsoli (wówczas NES), panowie z japońskiej firmy świetnie ten fakt wykorzystali - wprowadzili umowy, które pozwalały deweloperom na wydanie gry wyłącznie na NES i żadne inne konsole (genialne posunięcie, prawda? :p). Zarówno Sega jak i Atari pozostały z niczym. Do tej nierównej walki włączył się nawet rząd amerykański, by zapobiec monopolizacji rynku nakazano zmienić przepisy dot. wydawania gier. Oczywiście Nintendo nie protestowało, przepisy zmienili, ale w taki sposób, żeby nic nie stracić. Firma produkująca gry mogła je wydać na innej platformie... 4 lata po premierze na NES :) Jak wiadomo po 4 latach wydanie tej samej gry nie może przynieść większych korzyści materialnych. Nintendo zawładnęło rynkiem Stanów Zjednoczonych swą świetną strategią, troszkę szkoda, że wyniszczyli Atari i Segę. Najciekawsze, że pierwsze gry stworzone przez Nintendo (zanim firma wyprodukowała własną konsolę) były wydane, jak napisałem we wstępie, właśnie na Atari. Cóż - takie są prawa świata, mocniejszy zjada słabszego...

Jak sprawy wyglądały w Europie? Bardzo źle - Nintendo najnormalniej w świecie zapomniało o Starym Kontynencie, konsolę wypuścili dopiero dwa lata po premierze w USA. Pamiętali o nim jednak pozostali Azjaci i szturmowali europejskie rynki przeróżnymi klonami (nazywanymi przez złośliwych FAMIKLON). Gdyby nie te właśnie podróbki rynek europejski mógłby być ostoją chociażby dla Segi czy Atari. Poszedłbym nawet krok dalej - te klony FAMICOM/NES paradoksalnie pozwoliły Nintendo opanować Stary Kontynent. Większość grając na swym klonie marzyła żeby kiedyś poznać „ten jedyny oryginał" i kupowała kremową (japońską) bądź szarą (amerykańską) wersję platformy, tym samym zasilając budżet wielkiej korporacji N ;)


Nintendo made in Poland

Skąd wziął się w Polsce Pegasus? To fascynująca i niesłusznie zapomniana historia. Za sprowadzenie tego sprzętu do Polski odpowiedzialne są dwie osoby - Dariusz Wojdyga oraz Marek Jutkiewicz. Po reformach roku 1989 ludzie zakładali różnego rodzaju "biznesy". Marek Jutkiewicz zajął się importowaniem taniej odzieży z Tajwanu, Tajlandii i Hongkongu. Interes kręcił się nieźle, ale trudno było na nim zarobić jakąś konkretną kasę. Podczas jednego z pobytów na Tajwanie i szukania odpowiednio taniej dostawy spodni, Jutkiewicz zetknął się z podróbką NES-a. Z konsolką spędził tydzień i oczyma wyobraźni ujrzał potencjalną żyłę złota. Czym prędzej wrócił do kraju.

Potrzebny był inwestor - Jutkiewicz nie miał takiego kapitału. Zbawcą okazał się Dariusz Wojdyga, kumpel jeszcze z czasów studiów. To własnie Wojdyga wpadł na nazwę Pegasus. Tak! Nazwa Pegasus jest polska! Chłopaki zamówili pierwszy kontener konsol u Tajwańczyków. Importem konsol zajęła się ledwo co założona spółka z o.o. o nazwie BobMark International. Aby uniknąć płacenia większych podatków, jednym ze współzłożycieli BobMark został Duńczyk. Firma dysponowała kapitałem w wysokości 2,3 mld starych złotych (230tys. po denominacji - w artykule zostanę przy przeliczniku na nowe złote). Ryzyko opłaciło się kilkukrotnie.

Pegasus


Zaczęło się. Pegasusa reklamowano jako "gry telewizyjne", a w mediach mogliśmy zobaczyć spoty reklamujące nowy produkt (to chyba pierwsza reklama konsoli w polskiej telewizji). Weterani sceny konsolowej w Polsce pamiętają zapewne telewizyjne reklamy i hasło "Pegasus, family game" - w tle pokazywano uśmiechniętą rodzinkę i Pinballa. Co zadecydowało o sukcesie konsolki? Nie tylko kampania marketingowa, ale i cena. Pegasus kosztował około 150 złotych, tak więc nie był to największy wydatek, tym bardziej że na wstępie dostawaliśmy kilka gier. Sprzęt doskonale sprzedawał się w okresie świątecznym, ale prawdziwą furorę robił w okolicy Pierwszej Komunii. W 1992 r. BobMark zaliczył zysk wysokości 3 mln złotych. W 1993 r. kwota ta wynosiła już 6,2 mln złotych (kosmiczne jak na te czasy pienądze!). Jednak nic co piękne nie trwa wiecznie.

Od Mario do Coca-Coli

Na rynku zaczęły pojawiać się podróbki Pegasusa. Choć to w sumie mało powiedziane. Rynek został zalany przez azjatycki szajs. O ile polskiego Pegasusa (ale to brzmi :)) można było nazwać solidnym sprzętem, o tyle jego klony były często bezwartościowe. Legendarny model Pegasus IQ-502 został podrobiony tyle razy, co amerykańska dwudziestodolarówka. Co więcej, Polski klient stawał się coraz bardziej wymagający. Mieliśmy rok 1995, spółka przynosiła minimalny zysk, trudno jednak błyo ludziom sprzedawać system oparty na NES-ie sprzed 12 lat! BobMark postanowił sprowadzić do polski konsole MegaDrive. Na ten sprzęt było jednak trochę za późno. Podróbki już trafiły na polski rynek, a coraz większą popularność zdobywał PC (bo wszyscy go chcieli miec "do nauki").

Tymczasem w Polsce niedługo potem miało pojawić się PlayStation. BobMark zdecydował się rzucić wyzwanie Sony i zająć się dystrybucją Saturna. Los Saturna znamy, a firma mogła go jedynie podzielić. Lata 1996-1999 to pasmo ciągłych strat. Trzeba było zrobić to, co robi każdy przedsiębiorca podczas kłopotów - zmienić branżę.

I tak, dzięki zarobionej kasie, BobMark zmienił branżę na... Napoje gazowane. Panowie Wojdyga oraz Jutkiewicz założyli spółkę Hoop - doskonale znanego dziś producenta napojów. Wykorzystali swoje doświadczenie i kapitał, a Mariana zamienili na butelkę coli. Złośliwi mogliby powiedzieć, że podobnie jak Pegasus był klonem NES-a, tak Hoop Cola jest klonem Coca-Coli...

Dzisiaj Pegasus to więcej niż legenda. To konsolka, na której wychowało się całe pokolenie polskich Graczy konsolowych. Sam model Pegasusa był modyfikacją japońskiego Famicoma - pojawiło się więcej oficjalnych wersji, niż tylko IQ-502. BobMark wiedział, co robi, wchodząc na polski rynek. Nie tylko zadbał o wsparcie "zwyczajnych" mediów, ale i stanął po stronie pism branżowych (takie zagrania były nowością na polskim podwórku). To w magazynie Top Secret pojawiły się pierwsze recenzje gier na Pegasusa.


Źródła:
- The Great Encyclopedia of Consoles and Game Machines
- Wycinki z prasy (m. in. PSX Extreme)
- Źródła własne oraz wygrzebane w przeróżnych zakątkach sieci.
- Drobne korekty informacji wprowadzone dzięki użytkownikom zagranicznych serwisów o Famicom/NES.
Evil & Potak
Zabronione jest bezpośrednie linkowanie ROM-ów / obrazków znajdujących się w naszym serwisie. Uszanuj nas i nie kradnij!