Defender of the Crown

Gry na NES - Defender of the CrownGry na NES - Defender of the Crown

Defender of the Crown: gra strategiczna od Cinemaware, 1988 rok, klasyk z Atari. Witam w średniowieczu, waść. Ciekaw acz co czynić Ci trza? Być Saksonem, i pokonać Normanskich kmiotów i królem Angli być. Dobra, kończę z tym językiem i gadam normalnie.

Więc na początku dowiadujemy się, że król nie żyje, korona zginęła i trwa wojna. A My musimy być tym herosem który to naprostuje. Eh... Wybieramy Naszego Saksończyka. Cechują ich 3 cechy: pojedynkowanie się (jousting), dowodzenie (leadership) i walka mieczem (swordplay). Po uporaniu się z tym mamy pogadankę z Robin Hood'em, a następnie rzucamy się w średniowieczny wir strategii na mapce Angli. To mi się zdanie udało, nieważne. Mapa podzielona jest na regiony, które różnią się przychodem na turę, no i własnością. W turze możemy wykonać takie oto pysie operacje: ogłoszenie turnieju, w którym możemy walczyć o sławę lub tereny, polecenia armii, takie jak ruch nią do pobliskich terenów, odczytanie mapy w celu otrzymania przydatnego info o innych terenach, przeniesienie wojów z garnizonu do oddziału (nadmienię że mamy tylko jeden oddział do dyspozycji), grabież, kupno wojska i pass tury. Z tym że kupno armii, turniej (co dwie tury jest możliwy), wkroczenie na teren wroga i passowanie (sic!) kończy turę. Dobra, sprecyzujmy co ważniejsze. Turniej składa się z dwóch etapów: walki konnej i walki na morgenszterny (chociaż mogą to być cepy bojowe z kulą zamiast kija, kto to wie). I tu uwaga, pierwszy smaczek gry. jeśli złamiemy elementarną zasadę pojedynku i walniemy konia przeciwnika, zostaniemy wywaleni z turnieju, świta Nas zostawi, a sami się troche zapuścimy. Zajmijmy się wojakami. Mamy zwykłą piechotę, konnicę i katapulty. Dobra, mamy kupioną armię, pora walczyć! Przenosimy się na pole bitwy. Możemy wydawać im rozkazy, które nie od razu wykonają. Same rozkazy są skomplikowane tylko z pozoru. Szarża, utrzymanie pozycji, bombardowanie, oflankowanie i wycofanie się. Wszystko zależy od tego, czy mamy więcej tej jednostki, czy innej. Ale praktyka to jednak praktyka, więc przechodzimy do grabieży. Napadając na zamek wroga w nocy musimy pokonać strażników. Możemy atakować, stosować paradę (odbicie?) i wycofać się. Tyle. No, mamy też oblężenia. Gdy atakujemy, wpierw niszczymy mur i powodujemy pożar, a gdy się bronimy strzelamy z kuszy do warogów na murach, taki arcadowy fragment. Sprawdza się. Mówiłem coś o smaczkach. Możemy ratować białogłowe, prosić Robin Hooda o pomoc, zostać okradzionym. Cieszy to że wrogowie nie śa bierni, czasami ogłaszają turnieje, budują zamki.

Teraz najgorsze. Audio i Video. Gragra..mój sku..gruagrua suej! Boże, taki upadek w porównaniu do Atari! Jezu! Oprawa jest tu badziewna. Rozumiem, możliwości i te sprawy. No ale aż tak? Napewno nie! Jest po prostu okropna. Może za bardzo się bulwersuję, ale porównajcie sobie screeny z amigi i z nesa. Dobra, idę dalej bo jak się rozkręce to nikt tego nie umieści.
Autor: wanna-amigo

pobierz Defender of the Crown, nes

Powróć do listy gier na "D"

Zabronione jest bezpośrednie linkowanie ROM-ów / obrazków znajdujących się w naszym serwisie. Uszanuj nas i nie kradnij!