Banana Prince

Gry na NES - Banana PrinceGry na NES - Banana Prince

„Banana Prince” to jedna z lepszych dwuwymiarowych platformówek, została wydana w roku ’92 przez Takara Corporation. Owa arcyinteresująca pozycja nie należy do najłatwiejszych, choć niektórych może zmylić pozornie dziecinna grafika i uroczy wygląd głównego bohatera. To jest właśnie nasz tytułowy Bananowy Książę. Na samym początku gry wyświetla się intro wyjaśniające powód i cel naszej wyprawy. Książę wraz ze Smoczym Mistrzem (to ten staruszek) wiodą spokojny żywot na tropikalnej Bananowej Wyspie, która swą nazwę zawdzięcza, rzecz jasna, obfitości pewnych owoców. Razu pewnego, gdy chłopiec był zajęty jednocześnie pożeraniem banana i rozmową ze swym mędrcem, na wyspę przyleciał - z polecenia naszego finałowego bossa - zły paprykowy smok, który ukradł symbol wyspy - wielkiego banana. Od tej chwili wyruszamy na ratunek utraconemu emblematowi, przemierzając okoliczne wyspy na drodze do królestwa złego, zielonego, paprykowego ropucha, egzystującego na urodzajnej w liczne pułapki Paprykowej Wyspie.

Na wstępie przyjdzie nam się zmierzyć z przeszkodami na rodzinnej wysepce Księcia. Nasz mały bohater ma do dyspozycji sztylet (miecz?), który początkowo posiada bardzo małe pole rażenia. Aby móc usprawnić jego działanie, należy zbierać rozmieszczone tu i ówdzie magiczne pierścienie, które potem posłużą jako środek płatniczy w punkcie zakupu i ulepszania nowej broni. Punkty te możemy odnaleźć wchodząc w specjalne wrota w trakcie lub po zakończeniu danej rundy. Do naszej dyspozycji jest również kasyno, gdzie możemy zagrać o pierścienie, czy sklep z bananami - czyli naszą energią. W niektórych miejscach możemy też natknąć się na dziewczynkę, która za sprawą szczęśliwego buziaka uzupełni poziom naszego ‘życia’. Jeśli zaś o energię chodzi, wyraża się ona w postaci bananów widocznych na pasku u dołu ekranu. Czynniki ‘potencjalnie śmiercionośne’ wpływające na żywot naszego bohatera to, przede wszystkim ilość bananów w statusie energetycznym oraz czas, nieubłaganie przesypujący się w klepsyderce w lewym dolnym rogu.

Ciekawym pomysłem było zastosowanie pojawiającego się kilka razy w całej grze szybko lecącego ptaka (poruszający się w kierunku odwrotnym do naszego) jako teleportu na jedną z czterech bonusowych wysp (cebulowa, dyniowa, białej rzepy i bakłażanowa), gdzie czeka na nas specjalna plansza, po której polach możemy się poruszać w zależności od tego, ile oczek na kostce wylosujemy (od 1 do 9). Dodatkowo, jeśli nie udało się nam wcześniej schwytać ptaka, za 30 pierścieni możemy skorzystać ze specjalnej armaty, która ekspresowo nas tam przeniesie. Oznaczenia pól są różne, widnieją na nich liczby, od 1 do 5, symbole takie jak banan, dłoń, zegar, papryka czy twarz naszej postaci, a także najważniejsze ze wszystkich- pole z napisem ‘BOSS’. Po wejściu na pole z liczbą mamy za zadanie odpowiedzieć na wskazaną liczbę pytań, z których na każde mamy 10 sekund czasu i cztery odpowiedzi do wyboru. Kwadracik z danym znaczkiem to po prostu zdrapka - musimy odkryć owe trzy identyczne symbole, uważając na zdradzieckie szare bakłażany, symbolizujące puste trafienie. Należy uważać również na paprykę - jest to rodzaj swoistego eliminatora wykluczającego nas z dalszej gry. Jeżeli mamy szczęście i udało nam się już dotrzeć do pola bossa, musimy odpowiedzieć na kilka zadawanych nam przez niego pytań, na takich samych zasadach, co po wejściu na pole z liczbą. Gdy odpowiemy na wszystkie poprawnie, dostajemy jedną z części królewskiego ekwipunku-bananowy miecz, bananową tarczę, bananową zbroję oraz bananową koronę. Elementy te możemy zobaczyć, jeśli tylko przyjrzymy się czterem postaciom umieszczonym w prawym dolnym rogu ekranu.

Książę, poza wspomnianym już sztyletem, posiada również w swoim inwentarzu magiczną fasolę, po której może się wspinać oraz skakać z niej - robi wówczas wieloobrotowe salto zdolne do zadania ciosu lub eliminacji przeciwnika. Długość fasoli rośnie wraz ze zdobywaniem zielonych kwiatków, a te z kolei możemy pozyskać na drodze niszczenia magicznych skrzynek. Poza kwiatkiem, we wspomnianych magicznych skrzynkach występują także i inne przedmioty zasługujące na zdobycie, wszystkie koloru zielonego. Przykładowo: ludzik, który dodaje nam jedno życie, pojedynczy, obrany banan lub cała ich kiść-dodają energii czy ptak z aureolą - zapewnia nam tymczasową odporność na wrogie jednostki.

Co, poza magiczną roślinką, całuśną dziewczynką i bronią pomaga jeszcze naszemu Księciu w walce? Otóż występuje jeszcze duch Smoczego Mistrza, którego możemy zdobyć poprzez rozbijanie owych specjalnych skrzynek. Duch jest zdolny do pełnienia roli naszej osłony - krążąc wokół postaci chłopca i niszcząc dotknięte warzywne kreatury, ale też do łapania pierścieni i innych przedmiotów pochodzących z rozbitych skrzyń czy zniszczonych stworzeń. Ochrona ta nie jest długotrwała - po około 5 sekundach duch się męczy i dostaje zawrotów głowy. Możemy ją uruchomić za pomocą nieskomplikowanej kombinacji kilku czynności: należy, patrząc w górę (strzałka) użyć broni, a następnie przypaść do ziemi.

Zatem czego możemy oczekiwać w każdej z sześciu rund na sześciu różnych wyspach? Na wszystkich spotkamy się z wrogami - warzywami, jak np. strzelające pomidory, chodzące ogórki czy latające kabaczki. Rozpracowanie bossów nie jest trudne, gdyż zazwyczaj poruszają się bardzo schematycznie-czyli od lewej do prawej, jak np. pierwszy: biegający strączek, drugi: latający ziemniak (czy co to tam jest), czy trzeci: pomidorowa czarownica. Więcej uwagi należy poświęcić podczas utarczki z naszym znajomym smokiem-złodziejem, który tylko czeka, przyczajony, na nasz błąd. Atakuje z powietrza z rozdziawionym pyszczkiem, gotów nas szybko przeżuć i wypluć. Podobnie jest z kolejnym stworzeniem - tym razem jest to wieloryb strzelający w nas pociskami. Walka odbywa się w wodzie, co jest lekkim problemem dla maleńkiego Księcia, w tymże środowisku nie dość, że o ograniczonych, to jeszcze spowolnionych możliwościach ruchowych. Chyba najlepszą taktyką w tym wypadku jest wyhodowanie fasolki, z której szyjemy we wroga strzałami z naszej broni (pod warunkiem, że mamy taką broń).

Po uporaniu się z (pod)wodnym poziomem następuje odblokowanie i pojawienie się dotychczas niezaznaczonej na mapie wyspy - mianowicie złowieszczej Wyspy Paprykowej. Jest to ostatni poziom naszych zmagań w odsieczy po symbol banana. W porównaniu z poprzednimi etapami ten wydaje się nieco zbyt krótki i mało urozmaicony. Finałowym bossem okazuje się być wielki, zły i brzydki ropuch przyodziany w fioletowy sweter, polatujący pod sufitem i zrzucający na naszego Księcia biegające zielone papryki oraz pociski. Najlepiej jest mieć do dyspozycji broń o potrójnej fali rażenia - wówczas będzie można walczyć bez potrzeby tracenia czasu na wspinanie się na fasolkę, by dosięgnąć wroga.

Przyszedł wreszcie czas na ogólne podsumowanie. „Banana Prince” w odniesieniu do całokształtu elementów składowych gry wypada jak najbardziej pozytywnie. Śliczna bajkowa grafika w połączeniu z idealnie dopasowaną muzyką tworzy niesamowity (żeby nie powiedzieć znowu, że bajkowy) efekt. Już od pierwszych dźwięków początkowej, wesołej melodii daje się wyczuć przyjazny klimat gry. Twórcy animacji postarali się o jeśli chodzi o postać Księcia. Możemy np. zaobserwować, jaka jest jego reakcja na zderzenie się ze ścianą/skrzynką pod wpływem pędu czy dostrzec zabawne zachowanie w momencie, gdy dosięgnie go wrogi pocisk bądź dobiegnie końca któryś z czynników ‘potencjalnie śmiercionośnych’. Plus za możliwość zapisywania gry na początku każdego poziomu-wyświetla się nam bananowy kod, który, po zapamiętaniu, możemy wykorzystać, zamiast kolejny raz przechodzić to samo. W zasadzie gra ta nie posiada żadnych szczególnych wad czy poważniejszych błędów. Szkoda tylko, że jest ona dostępna tylko w wersji japońskiej bądź niemieckiej - dla przeciętnego, młodego gracza raczej niezrozumiała. A jest to ważne, choćby ze względu na bonusowe plansze, gdzie trzeba się zmierzyć z pytaniami, czy nawet po to, by rozumieć same dialogi między postaciami. Nie sprawia to natomiast zbytniej różnicy w innych miejscach, takich jak np. sklep z bronią, gdzie zazwyczaj kierujemy się zasadą ‘im droższe, tym lepsze’. Dlatego jest na to tylko jedno rozwiązanie - nauka podstaw języka, do wyboru z pośród dwóch powyższych.
Autor: Azure_92

pobierz Banana Prince z pegasusa, nes

Powróć do listy gier na "B"

Zabronione jest bezpośrednie linkowanie ROM-ów / obrazków znajdujących się w naszym serwisie. Uszanuj nas i nie kradnij!